czwartek, 23 stycznia 2014

CUBA 2011 - QUE BOLA?! Guantanamo

W drugim poście o Kubie tłumaczyłam się Wam z małej ilości zdjęć.. no to teraz będę się Wam tłumaczyć z dużej ilości zdjęć;)  Jest ich na tyle dużo ,że postanowiłam zrobić kilka wpisów związanych z podróżą na Kubę w lutym i marcu 2011 roku. Będzie ich 4 lub 5. Zastanawiałam się jak je usystematyzować i padło na miasta.  Dziś będzie GUANTANAMO. 
O tym mieście słyszeli wszyscy, niestety nie dlatego ,że jest piękne lub wyróżnia się czymś godnym zobaczenia. Część obszaru tej miejscowości nie należy do Kuby a do USA i mieści się tam baza , gdzie przetrzymują więźniów  podejrzanych o terroryzm.  Ja się tam znalazłam z zupełnie innych powodów niż oglądanie tej bazy. Spędzałam czas u rodziny, bo tam mieszka moja teściowa , szwagrowie, szwagierka .. czyli najbliższa rodzina mojego męża. Ten wpis będzie rodzinny. To są zdjęcia,które robiłam przez kilka dni będąc tam z nimi. Później jak oglądaliśmy zdjęcia na aparacie niektórzy przyznali się ,że nie zauważyli kiedy ja im te zdjęcia robiłam. :) Będzie dużo zdjęć B&W . Taka odskocznia od ostatnich kolorowych kadrów z wyspy.  





Kubańczycy słyną z tego ,że są świetnymi mechanikami . I nie dotyczy to tylko samochodów. Ponieważ rower na Kubie jest częściej występującym środkiem transportu niż samochód , specjalista od rowerów jest w każdym domu.. czasami jest ich więcej niż jeden ;) 


wiele domów na Kubie nie ma kanalizacji ani bieżącej wody. Często aby nie wnosić wody po wąskich schodach wymyślane są domowej roboty "windy manualne" . Na zdjęciu szwagrowie :)  bliźniacy :) 


Na Kubie jest dużo psów.Dużo bezpańskich. Kiedy jednak taki pies ma szczęscie i ma dom i schronienie , jego najczęstszym "wybiegiem" , podwórkiem jest dach domu. Wiele razy zadzierałam głowę ,żeby przyjżeć się kto na mnie szczeka ;) Tu pies moich teściów . Właściwie to suczka o wdzięcznym imieniu Suca. (czyt. Suka- czyli bardzo trafnie ;p ) 





Bardzo wielu kubańczyków hoduje gołębie. Pasjonują się tym. Moi szwagrowie w tym czasie kiedy byliśmy na Kubie właśnie kończyli budować gołębniki na dachu  domu.  









domino! narodowa gra kubańczyków.. to przy tej grze są największe kłótnie, emocje i nawet bijatyki! Kubańczykowi bardziej zaimponujesz jeśli umiesz grać w domino i z nim wygrasz niż jak tańczysz salsę ;) 


karty do gry "barajas a la brica". Równie emocjonująca gra dla nich jak domino :)  


Tak , tak ich naprawdę jest dwóch! ;) i są tacy sami :D 







Są też sytuacje dobrze mi znane z dzieciństwa i młodości w Polsce.. Nie jedną grę w siatkówkę mam w pamięci , rozgrywaną na ulicy nad rozciągniętym sznurkiem między płotami ;)




wspólne golenie zacieśnia więzy rodzinne ;)  bracia. 



Mam nadzieje,że przybliżyłam Wam trochę inną Kubę i że z chęcią zajrzycie do kolejnych wpisów. Będzie już więcej kolorów :) 
Iza 

8 komentarzy:

  1. Doskonałe zdjęcia ! Zwłaszcza te czarno - białe. Chętnie zajrzę i obejrzę kolejne ! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Iza właśnie jak oglądam te zdjęcia to mi się moje dzieciństwo na wsi przypomina bardzo :))) rodzinę masz widać kochającą :)))pozdrawiam ...matka Kubańskiego :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam ten klimat czarno-białych zdjęć :) czasem odcienie szarości potrafią pokazać o wiele więcej niż najbardziej kolorowe fotografie
    przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  4. miłośnicy gołębi i rowerów, jak widać, są wszędzie, niezależnie od szerokości geograficznej...:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie:) Kuba jest na mojej liście podróżniczej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przystojni szwagrowie :) A ta para na zdjęciach to rodzice Twojego męża??
    Bardzo klimatyczne ujęcia, a jeśli chodzi o wszelkie portrety to zdecydowanie wolę w biało-czarnym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Iza uwielbiam te Twoje wycieczki....:) cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię Twoje zdjęci bardzo :)

    OdpowiedzUsuń