piątek, 31 stycznia 2014

CUBA 2011 - QUE BOLA ?! Boca de Yumuri


W dzisiejszym poście  z serii CUBA 2011  powędrujemy do miejscowości Boca de Yumuri. Już tam byliśmy przy okazji wpisu Cuba 2009 . To tam zrobiłam zdjęcie dziewczynkom, które potem wygrało konkurs National Geographic. Ponieważ miejscowość ta jest blisko miejsca w którym wychował się mój mąż, przy kolejnej podróży na Kubę miałam w planach odwiedzić ją ponownie i znaleźć dziewczynki . Bylo to dość łatwe, bo miejscowość jest bardzo mała i wszyscy się znają. Wystarczyło pokazać zdjęcie. Okazało się, że moje podejrzenia o to ,że są one siostrami było mylne. Są bardzo dobrymi przyjaciółkami. Spędziliśmy w domu jednej z nich pół dnia. Przywiozłam im oczywiście National Geographic z ich zdjęciem w środku i kilka wywołanych zdjęć oraz trochę słodyczy. Także wspomogłam obie rodziny odrobinę finansowo . Dziewczynki były zachwycone. Głównie słodyczami ;) Okazało się, że mają też sporo rodzeństwa i kuzynostwa. Spędzając czas z nimi , nie mogłam się powstrzymać i musiałam wyjąć aparat z torby ;)  Ten post w sumie mogłabym dedykować miłośnikom fotografii dziecięcej, bo są tu głównie ich portrety :)  Dla pań , parę kadrów mojego przystojnego szwagra ;)    







Wiecie do czego służy  ten pusty kanister ??? 


Kanister służy do zjeżdżania "z górki na pazurki" ;)  czyli kto powiedział ,że na Kubie nie można zjeżdżać na sankach ;p  ?































dziewczynki w trakcie przeglądania NG ze swoim zdjęciem :) 


a na koniec ja i dziewczynki :) 

Z tej podróży mam dla Was jeszcze 3 posty z miejscowościami :  Baracoa, Felicidades i Trinidad . Którą chcecie następną ? :)  

czwartek, 23 stycznia 2014

CUBA 2011 - QUE BOLA?! Guantanamo

W drugim poście o Kubie tłumaczyłam się Wam z małej ilości zdjęć.. no to teraz będę się Wam tłumaczyć z dużej ilości zdjęć;)  Jest ich na tyle dużo ,że postanowiłam zrobić kilka wpisów związanych z podróżą na Kubę w lutym i marcu 2011 roku. Będzie ich 4 lub 5. Zastanawiałam się jak je usystematyzować i padło na miasta.  Dziś będzie GUANTANAMO. 
O tym mieście słyszeli wszyscy, niestety nie dlatego ,że jest piękne lub wyróżnia się czymś godnym zobaczenia. Część obszaru tej miejscowości nie należy do Kuby a do USA i mieści się tam baza , gdzie przetrzymują więźniów  podejrzanych o terroryzm.  Ja się tam znalazłam z zupełnie innych powodów niż oglądanie tej bazy. Spędzałam czas u rodziny, bo tam mieszka moja teściowa , szwagrowie, szwagierka .. czyli najbliższa rodzina mojego męża. Ten wpis będzie rodzinny. To są zdjęcia,które robiłam przez kilka dni będąc tam z nimi. Później jak oglądaliśmy zdjęcia na aparacie niektórzy przyznali się ,że nie zauważyli kiedy ja im te zdjęcia robiłam. :) Będzie dużo zdjęć B&W . Taka odskocznia od ostatnich kolorowych kadrów z wyspy.  





Kubańczycy słyną z tego ,że są świetnymi mechanikami . I nie dotyczy to tylko samochodów. Ponieważ rower na Kubie jest częściej występującym środkiem transportu niż samochód , specjalista od rowerów jest w każdym domu.. czasami jest ich więcej niż jeden ;) 


wiele domów na Kubie nie ma kanalizacji ani bieżącej wody. Często aby nie wnosić wody po wąskich schodach wymyślane są domowej roboty "windy manualne" . Na zdjęciu szwagrowie :)  bliźniacy :) 


Na Kubie jest dużo psów.Dużo bezpańskich. Kiedy jednak taki pies ma szczęscie i ma dom i schronienie , jego najczęstszym "wybiegiem" , podwórkiem jest dach domu. Wiele razy zadzierałam głowę ,żeby przyjżeć się kto na mnie szczeka ;) Tu pies moich teściów . Właściwie to suczka o wdzięcznym imieniu Suca. (czyt. Suka- czyli bardzo trafnie ;p ) 





Bardzo wielu kubańczyków hoduje gołębie. Pasjonują się tym. Moi szwagrowie w tym czasie kiedy byliśmy na Kubie właśnie kończyli budować gołębniki na dachu  domu.  









domino! narodowa gra kubańczyków.. to przy tej grze są największe kłótnie, emocje i nawet bijatyki! Kubańczykowi bardziej zaimponujesz jeśli umiesz grać w domino i z nim wygrasz niż jak tańczysz salsę ;) 


karty do gry "barajas a la brica". Równie emocjonująca gra dla nich jak domino :)  


Tak , tak ich naprawdę jest dwóch! ;) i są tacy sami :D 







Są też sytuacje dobrze mi znane z dzieciństwa i młodości w Polsce.. Nie jedną grę w siatkówkę mam w pamięci , rozgrywaną na ulicy nad rozciągniętym sznurkiem między płotami ;)




wspólne golenie zacieśnia więzy rodzinne ;)  bracia. 



Mam nadzieje,że przybliżyłam Wam trochę inną Kubę i że z chęcią zajrzycie do kolejnych wpisów. Będzie już więcej kolorów :) 
Iza