wtorek, 11 października 2016

BARACOA

Te zdjęcia czekały ponad 2 lata na dysku, aż się nimi zajmę i opublikuję. Ostatnia podróż na Kubę ponad 2 lata temu, choć utęskniona i z wieloma pięknymi chwilami, nie była łatwa. Z wielu powodów. Półtoraroczne małe tornado, które nie uciekało, tylko wtedy kiedy spało, czyli mój syn, dał się nam wtedy we znaki. Zmiany, które zeszły w ostatnich latach na Wyspie, tez ostudziły mój pełen zachwyt nad miejscem i ludźmi. Było słodko gorzko. Mimo to nadal kocham i uwielbiam to miejsce. Szczególnie bliskie jest mi miejsce na wschodnim krańcu  wyspy, czyli Baracoa. Pisałam o tym nie raz, więc nikogo tym nie zdziwię. Z ostatniego pobytu tam przywiozłam stanowczo za mało zdjęć. To nie jest tylko kwestia niedosytu fotografa. Bo teraz Wiem, że wiele tych miejsc już tak nie wygląda i może nigdy już tak wyglądać nie będzie. W zeszłym tygodniu przez tą część Kuby przeszedł potężny huragan  Matthew -> 4 w 5 stopniowej skali. Tak silnego huraganu  Baracoańczycy nie pamiętają. Ten niestety zapamiętają na długo. Szczególnie Ci, którzy stracili domy. A w śród nich są i nasi przyjaciele.  
W 2008 roku kiedy po raz pierwszy przyleciałam na Kubę, miasteczko dochodziło do siebie po innym huraganie. IKE też mocno dał się odczuć mieszkańcom. Przez kolejne lata mogłam obserwować jak odrabiali straty i co więcej, rozwijali się dalej. Zmiany na wyspie, o których wspominałam, pozwoliły Kubańczykom na założenie własnych mini firm. Przede wszystkim w sektorze turystycznym. To zaowocowało polepszeniem sytuacji materialnej bardziej przedsiębiorczych mieszkańców. Miasto też zaczęło rosnąć wzwyż . Co mam na myśli ? Ludzie zaczęli dobudowywać piętra do istniejących już domów. Miałam wrażenie, że Baracoa stała się małym placem budowy.  Aktualnie jest placem odbudowy. Jeśli chcecie się zorientować jak duże są  zniszczenia, jakie pozostawił po sobei Matthew, odsyłam Was tu 

Jeśli jednak wolicie pooglądać, jak to było 2 lata temu, to zapraszam do poniższej galerii. 























































Mam nadzieję, że Baracoa mimo tak trudnego czasu teraz dla miasta i mieszkańców, nie podda się i niedługo, znów będzie zachwycać. I może w niedługim czasie, będzie dane mi to zobaczyć na własne oczy. 

Iza